czwartek, 6/5/2021 | 5:17 CEST
You are here:  / Nastolatki / Pierdolić anioła nie można.

Pierdolić anioła nie można.

post by related

related post

Pierdolić anioła nie można.

Znali się od dziecka.
Ona: dość niska dziewczyna, lat 19. Z ciemnymi włosami ogolonymi na jeżyka. W okularkach bez oprawek. Zawsze w ubraniach z golfem. Cienkich, grubych, kolorowych, szarych, krótkich, dłogich, ale z golfem. O każdej porze roku golf, pod różnymi postaciami. Do tego zawsze spodnie – dzwony i trampki. Zawsze. Bez względu na porę roku, porę dnia i pogodę.
On: lat 22. Trzy lata starszy od niej. Blond włosy do łopatek, proste jak gdyby codziennie je prostował. Wyższy od niej od głowę. Orli nos, głęboko osadzone, błękitne oczy. Masywny, umięśniony facet. Nie chodził jednak na siłownię. Po prostu trenował ekstremalne sporty i capoeirę. Zawsze jakieś wielkie bluzy i szerokie spodnie. W granicach normy. Ale spodnie zawsze w moro. I vansy. Zawsze. Obojętnie od pory roku, pory dnia, okoliczności i pogody.

Znali się od dziecka. Ich mamy się znały. Od dziecka także. On dobrze pamiętał, jak pierwszy raz ją zobaczył. Miał trzy latka i „ciocia”, czyli jej matka, przyniosła ją na rękach po chrzcie. Była różowa, łysa i ciągle się śliniła. I miała wielke, niebieskie oczy. Tak wielkie, iż wydawało mu się, że zajmują całą jej twarz. Patrzył i patrzył, trzymając się kurczowo stołu, a ona była na matki rękach i zezowała do niego w skupieniu. I ta stróżka ślini zwisająca jej z różówych, bezzębnych ustek…
Od tamtej chwili nie rozstawali się niemalże. Traktował ją jak siostrę, a ona jego jak brata. Bez wstydu potrafili chodzić przy sobie nago. Do pewnego wieku, oczywiście. Potem zaczęli dojrzewać i ukrywać swoje ciała przed sobą. Mimo tego nie przestali być dla siebie całym światem. Ona powiedziała mu, kiedy dostała swój pierwszy okres i przeżywał z nią, kiedy zakochała się po raz pierwszy, bez wzajemności. On zdradził jej, że macał koleżankę z ławki w łazience i zapalił pierwszego papierosa. I zakochał się, ze wzajemnością. W wieku lat 17.

Był ze swoją dziewczyną lat pięć. Ona była ze swoim chłopakiem 3 lata, po czym rozstali się w dość burzliwy sposób. Oboje więc byli samotnymi ludźmi, którzy mają wolną rękę, czego nie zaznali od kilku lat. Przez pewien okres, gdy byli z kimś, ich stosunki w oczywisty sposób pogorszyły się przez to, że rzadziej się widywali. Ale wszystko wróciło do normy.

Aby dojść do siebie i rozerwać się postanowili wybrać się na pewien festiwal reggae, odbywający się w listopadzie w pewnym większym mieście dolnego śląska.

Wysiadając z pociągu byli po dwóch winach. Niby nic, a jednak.

Gdy dotarli na miejsce było tak gorąco, że musieli pościągać swetry. Ona jak zwykle w golfie. Obcisła koszulka bez rękawów w paski, a do tego niedoczepiony do niczego golf, wydziargany na drutach, z wielkimi oczkami. Zielone dzwony tak obcisłe, że widać było jej szorty wpijające się w pośladki. Trampki oczywiście. On popatrzył na jej tyłek i zbeształ sam siebie w myślach.
Siostra jest nietykalna. Nie można patrzeć porządliwie na anioła.

On luźna, czarna koszulka z napisem. Szerokie, luźno spuszczone na biodrach spodnie w moro. Vansy. Zauważyła, że kiedy on bierze głęboki wdech lub wychyla się do tyłu, widać odznaczającze się mięśnie. Śliczny ma profil i ładny uśmiech.
Daj spokój, nie można tak patrzeć na brata.

Poszli do kibla i zapalili skręta. Moc zioła uderzyła do głowy. Zakręciło się w głowie, gdy wrócili pod scenę. Mnóstwo ludzi, mnóstwo różnokolorowych świateł, cholernie głośna muzyka w głowie szum ostre światła mnóstwo ludzi kolorowo głośno chaotycznie kolorowo chaotycznie głośno jak cholera w głowie się kręci kręci się świat ach kurwa jak zajebiście.

Jakiś koleś zaczął się kręcić koło niej. On zauważył to od razu, mimo odoru narkotyku w głowie. Mocne ziółko, mocne, solidnie chemią zakrapiane. Mocne dobre ziółko mocne ona jakiś kolo światła głośno ludzi mnóstwo ładna dziewczyna złapanie dziewczyny za tyłek ona się odwraca ma piękne oczy nie zastanawiając się obejmuje ją ona nie ma nic przeciwko.
Język obcej w ustach. Dziwny smak, piwo wina wódka rzygi na raz. Ale jemu to nie przeszkadza. Musi kogoś pocałować, żeby nie pocałować siostry. Anioła nie można pocałować. Anioł jest święty.

Święty święty śnięty jak karb na święta. Z alabastrem.

Ona całuje się także. Z tym nowopoznanym. Ma dready do pasa, szparę między zębami i małe, brązowe oczy szaleńca. Przestają na chwilę, patrzą sobie w oczy… A potem jeszcze zachłanniej pochłaniają siebie nazwajem. Dla siebie i od siebie dają i biorą dużo. On ma świetny tyłek w dotyku. Taki jędrny. Dready liże ją po szyi i patrzy na jej brata tymi swoimi oczami szaleńca. Ma w nich ironię. Oczami śmieje się z tego, jak brat pożądliwie patrzy na to, jak on liże ją po szyi. Ona wzdycha. Mocno. Silniej ściska jego pośladki. Idą usiąść na akurat wolnej kanapie pod ścianą. Mało które światło tam dochodzi.

Dready siada, a na nim okrakiem ona. Przez spodnie czuje jego penis. Facet ma wzód i ruszając się na nim ona czuje, jak wilgotnieją jej majtki. On ma wspaniały język. On pieści ręką jej kwiat, jednocześnie drugą miętoląc bez opamiętania jej malutkie cycki. Porusza się na nim trochę szybciej. Jej wargi spotykają się z jego.

w końcu Dready wstaje, bierze ją za rękę i wychodzą na zimne i rześkie powietrze dworu. Znajdują otwarte drzwi któregoś z bloków. Drzwi do piwnic nie ma. Zbiegają na dół nie zapalając światła. Nic nie widać, jest tak cicho że wcześniej słyszana muzyka jeszcze rozbrzmiewa piskiem w głowie.

Brat opanowuje się. Nie ma jej. Zniknęła gdzieś z tym szaleńcem. Idzie jej szukać.

Nie widząc nic skupiają się na słuchu, smaku i dotyku.
On znajduje rozporek jej spodni. Rozpina je i spuszcza w dół. Ściąga także swoje spodnie. Odwraca ją tyłem do siebie. Ona oddycha coraz głośniej, błaga by wreszcie w nią wszedł. On krąży penisem po jej pośladkach, wkłada go na chwilę do kwiatu i wyjmuje szybko. Delikatnie dotyka jej pośladków, czując na nich gęsią skórkę. Liże ją po plecach i przykładając penisa do kwiatu styka się brzuchem z jej plecami i liże ją po szyi. Ona nie może już wytrzymać. Czuje jak zaraz wybuchnie, jeśli w nią nie wejdzie. Czuje zimny dreszcz tam, gdzie przed chwilą ją polizał. Sapiąc niemal krzyczy by w nią wszedł, ale on zatyka jej usta ręką. Szepcze „ciiiii” do ucha, jednocześnie je liżąc. Z twarzą przy jej karku nagle, z zaskoczenia, z całej siły, wpycha jej penisa w kwiat. Ona głośno wzdycha z ulgi.

Bierzę ją za pas i popycha na schody. Ona opiera się o nie rękami i jeszcze bardziej wypina pośladki. Nic nie widać, tylko czuć i słychać. Głuche mlaśnięcie, gdy on przyciska się do niej. Łapie ją za biodra i od razu, bez żadnej delikatności, zaczyna posuwać tak, że ona ledwo utrzymuje się na rękach. Sapie, stęka, harka i ugina się pod jego naporem. Pochyla się nad nią mocniej. Ona tak cudownie pachnie! Błądzi rękoma po jej brzuchu i stęrczących sutkach.

Kurwa, jaka ona jest miękka, pachnąca i mokra…

Oboje czują się wzajemnie, ich ruchy współgrają ze sobą jakby znali się od wieków, a nie od dwóch godzin. Ciepło, gorąco, żar w okolicach podbrzusza, gorąco w stopach i wir w głowie, cudowny odgłos rozkoszy. Odsuwa się od niej i bierze ją na rękach. Szuka czegoś po omacku. W piwnicach zawsze się to znajduje. Znalazł skrzynkę. Posadził ją na niej. Ona siedzi oparta pośladkami o skraj skrzyni, podtrzymując się rękami do tyłu, a on pakuje jej penisa. Po chwili ona unosi biodra, cały ciężar trzymając na rękach.

Łapie ją o biodra, zsuwa bardziej na skraj skrzyni i pierdoli bez opamiętania. Słychać skrzypienie skrzyni, nieregularny oddach, sapanie i jęk. Chłoną siebie łapczywie. Ona obejmuje jego pas nogami i wychyla się mocniej. Wchodzi w nią na maxa, po jądra. Jest coraz goręcej, oni są coraz bardziej mokrzy. Ona czuje każdy ruch jego pulsującego penisa, unosi biodra przy każdym wsuwaniu i opuszcza przy wysuwaniu. Opiera się o ścianę karkiem i łapie go za pośladki. Teraz ona nadaje tempo. Jest szybciej i mocniej brutalnie po chamsku na całego mocniej zaczyna być boleśnie, kwiat zaczyna ją w środku boleć. Mówi mu to. On pyta czy przerwać. Nie przerywaj pierdol dalej jezu jak mi dobrze niech boli. Podoba jej się ból. Zawsze się go bała, teraz go pragnie jak najwięcej.

On może jej zapewnić więcej bólu. Chcesz? chcę!!!!!!
Odwraca ją do tyłu i wpycha jej bez żadnego ostrzeżenia penisa do tyłka. Ona wzdycha wydaje z siebie głuchy pisk ale nie narzeka. Oblizuje wargi. On tego nie widzi ale słyszy i czuje. Jej posladki obejmuja penisa. On sie boi że zaraz skończy a nie chce, tak mu dobrze. Dready obijają się o ich ciała.

Przywiera do niej. Chwila odpoczynku. Oblizuje palce i pieści nimi jej sutki, które stają się coraz twardsze. Jej piersi jędrnieją. Zaczyna znów cicho sapać. Wiedzony tym oddechem mocniej pieści jej cycuszki jednocześnie ruszając palcem po łechtaczce. Jezu jak jej dobrze allachu jahu buddo zeusie boże nie może! Zaczyna się wierscić pod nim, wyginać sapać coraz głośniej niemalże łkać. Zaczyna mieć spazmy rzucać się jęczeć i prężyć. On zachowuje się coraz szybciej, znów ją posuwa dalej pieszcząc obiema rękami, nie przestaje mimo że zaraz skonczy tak mu dobrze o kurwa czuje jak mu pulsuje coraz bardziej ciało. Ona chce krzyczeć więc zatyka jej usta. Ona się wypręża i gryzie mu palce wydając cichy pisk z zatkanych ust, dlugo jest taka wyprężona aż w końcu jakby jej wszystkie mięśnie puściły staje się w dotyku podatna jak wata. On łapie ją za biodra teraz i rżnie bez opamiętania aż i jego fala gorąca ogarnia i fala spermy wlewa się do środka.

Jeszcze przez chwilę nierówno oddychają przylgnięci do siebie aż w końcu on z niej wychodzi i ściąga gumkę. Zakładają spodnie i odpalają skręta. Wychodzą w ulicę, która teraz wydaje się jasna jak dzień. Patrzą na siebie z uśmiechem. On naprawdę ma oczy szaleńca, teraz jakby za mgłą i niemalże spokojne. Ale jednak wariacki cień przebiega po jego twarzy. Układa dready i poprawia daszek. Rękawem wyciera pot z czoła. Uśmiechają się do siebie i idą dalej, z powrotem.

W chałas, chaos i morze ludzi pod sceną.

Podchodzi brat. Opiernicza ją, że zniknęła gdzieś. Ona odpowiada, że chciała się z nim bzykać, ale z bratem nie można. Brat jest nieskazitelny i musi tak pozostać.
On odpowiada niemal to samo. Anioła nie można dotknąć.
Przytulają się do siebie. Dready gdzieś znika.

Pierdolić anioła nie można.
1 vote, 3.00 avg. rating (70% score)